Szukaj szczoteczki

Azeta Bio – pasty do zębów dla mam i dzieci

Azeta Bio to włoska marka, specjalizująca się w produkcji kosmetyków oraz past do zębów, przeznaczonych dla przyszłych mam oraz ich nowonarodzonych pociech. Ich produkty cechują się organiczną formą, pozwalającą na kompleksowe zadbanie o kondycję skóry i włosów. Składnikami głównymi, obecnymi w niemal każdym ich produkcie, są antyoksydanty w formie witamin A i E oraz olejek z Inca Inchi. Ta amazońska roślina już od czasów starożytnych jest ceniona za swoje lecznicze właściwości. Jak zauważyli rdzenni mieszkańcy tamtych rejonów, w płatkach tego kwiatu znaleźć można niewielkie nasiona, które, przetłoczone na zimno, pozwalają na uzyskanie olejku leczniczego. Oczywiście w tamtych czasach był to dar od bogów i magia natury, lecz obecnie wiemy już, że właściwości olejku biorą się z wysokiej zawartości kwasów Omega 3, 6 i 9, stanowiących kolejno 48, 36 i 16 % olejku, czyniąc go najlepszym tego typu produktem na świecie. Skóra nim posmarowana staje się gładka, nawilżona i elastyczna. Dodatkowym atutem tego olejka jest obecność witaminy A i E. Ta pierwsza jest skutecznym składnikiem odżywczym włosów i paznokci, zaś druga stymuluje organizm do przechwytywania wolnych rodników i niszczenia ich. Sprawia to, że olejek Inca Inchi jest idealnym środkiem na rozstępy, cellulit, trądzik tudzież łuszczycę.

 

logo marki AzetaAzeta Bio, jak sami widzicie, stawia na dobrodziejstwa natury, zamiast sięgać po laboratoryjnie wyhodowane cząsteczki sztuczne. Ich produkty cechują się przy tym ogromną prostotą – w ich składzie próżno jest doszukać się słodzików, wzmacniaczy zapachu lub innych dodatków. Skład każdej pasty i kosmetyku Azeta zawiera tylko niezbędne minimum, aby mamy i ich dzieci mogły mieć pewność, że ich skóra, włosy i zęby będą należycie pielęgnowane. W składzie produktów tej firmy nie znajdziemy też fluoru, SLS lub parabenów – składników przytaczanych najczęściej jako najbardziej szkodliwe, wykorzystywane w produkcji past do zębów.

 

Dlaczego brak fluoru w paście Azeta jest tak istotnym czynnikiem, pomimo jego szeroko cenionych właściwości przeciwpróchniczych? Ponieważ produkty Azeta są kierowane do użytkowników najmłodszych. Małe dzieci nie potrafią jeszcze wypluwać prawidłowo pasty, zaś połknięcie przez nie dużej ilości fluoru może doprowadzić do problemów zdrowotnych. Dlatego też stanowczo odradzamy podawanie dziecku naszej pasty do mycia zębów.

Co jeszcze powinno się wiedzieć o higienie jamy ustnej dziecka?

Zacznijmy od samego początku. Wielu rodziców myśli, że skoro dziecko nie ma jeszcze zębów, to nie trzeba czyścić jego dziąseł. Nic bardziej błędnego – dziąsła dziecka są bardzo delikatne, a przy tym wrażliwe na bakterie. A ponieważ małe dzieci wyznają zasadę „co do rączki, to do buzi”, o obecność bakterii w jamie ustnej nie jest trudno. Samo doczyszczanie dziąsełek nie jest jednak trudne. Wystarczy nam kawałek gazy, który nasączamy naparem z rumianku lub letnią wodą. Potem musimy jedynie delikatnie przetrzeć nim usta i dziąsła malucha, co pozwoli nam pozbyć się resztek jedzenia oraz bakterii. Takie oczyszczanie powinno mieć miejsce po każdym posiłku oraz przed położeniem dziecka spać.

 

A jeśli gaziki są dla nas trochę zbyt nieekonomiczne, z racji ciągłego ich wyrzucania do kosza? Na rynku znajdziemy też alternatywę w postaci specjalnych rękawic Mam Baby, które pozwalają na skuteczne oczyszczenie jamy ustnej niemowlęcia. Wadą tego rozwiązania jest jednak to, że trzeba je często prać.

 

Kiedy dziecku zaczynają się wyżynać pierwsze zęby, możemy zacząć korzystać ze specjalnego żelu na ząbkowanie. Złagodzi on bolesne objawy, dzięki czemu oszczędzimy cierpienia nie tylko dziecku, ale też naszym uszom. A kiedy mleczaki zaczną pojawiać się w jamie ustnej? Oczywiście, nie damy po prostu niemowlęciu szczoteczki do ręki, licząc na to, że jakoś sobie poradzi. Pierwsze „prawdziwe” szczotkowanie powinno mieć miejsce w wieku około trzech lat.

 

Wielu rodziców myśli jednak, że o zęby mleczne nie trzeba dbać – w końcu kiedyś i tak wypadną, prawda? Prawda, aczkolwiek musimy o nie dbać. Bakterie nie mają trudności z przedostaniem się do zębów stałych, kiedy te jeszcze formują się pod mleczakami. Efekt jest taki, że jeszcze przed pojawieniem się zębów stałych zostaną one dotknięte próchnicą. Wtedy też mamy problem, ponieważ na długo przed zakończeniem podstawówki, nasza pociecha będzie mieć poważne ubytki. Jak zadbać o pierwsze ząbki?

 

Podstawową formą ich oczyszczania jest specjalna szczoteczka dla niemowląt, wykonana z silikonu. Ma ona formę niewielkiej nasadki na palec, co pozwala nam na bezproblemowe oczyszczenie zębów dziecka. Szczoteczki te mają dwustronne główki. Z jednej strony znajdziemy delikatne włosie do oczyszczania ząbków, zaś z drugiej – wypustki do masażu i oczyszczania dziąseł. Przyrząd ten jest bardzo tani, zaś my zapewnimy naszemu dziecku higienę jamy ustnej, jakiej obecnie potrzebuje.

 

Kiedy dziecko jest już nieco starsze, w wieku okołoprzedszkolnym, możemy zacząć myśleć o pierwszej prawdziwej szczoteczce. Nasza pociecha dalej powinna jednak myć zęby pod nadzorem. To, czy szczoteczka powinna być manualna lub elektryczna, jest kwestią gustu. Bardziej polecamy skupić się na manualnej, ponieważ pozwala ona na wyrobienie sobie prawidłowych ruchów nadgarstka, zanim dziecko dostanie model elektryczny, lub własną końcówkę do współużytkowanej szczoteczki rodzinnej. Sam dobór szczoteczki nie powinien sprawić nam problemów – na rynku zwyczajnie nie brakuje dobrych modeli, pochodzących od renomowanych producentów, dostępnych w polskich sklepach stomatologicznych (na przykład shop-dent). Szczoteczka dla dziecka powinna mieć małą główkę, miękkie włosie oraz antypoślizgową, ergonomiczną rączkę. U solidnej marki, jest to standard, o którego brak nie musimy się martwić. Kwestią drugorzędną są walory estetyczne. Możemy nabyć dziecku, które lubi Gwiezdne Wojny, szczoteczkę z Darthem Vaderem, wydającą dodatkowo odgłosy miecza świetlnego. Są to jednak dodatki mające na celu nakłonić dziecko do korzystania z praktycznego przyrządu, który będzie kształtować stan jego uzębienia na przyszłość.

Organiczna pasta do zębów Azeta z ksylitolem

pasta azetaOczywiście, szczoteczka to nie wszystko, jeśli nie mamy pod ręką pasty Azeta. I tutaj pojawia się zasadniczy problem. Dziecko nie może bowiem korzystać z past takich, jak my. Jest ono na to jeszcze za małe, wiec składniki pokroju wysokiego stężenia fluoru nie wchodzą w grę. Dzieci są też wybredne w kwestii smaku, co dodatkowo sprawia, że nie będą chcieć myć zębów pastami miętowymi.

 

Z pomocą przychodzi włoska firma Azeta, oferując nam swoją organiczną pastę do zębów Azeta, dedykowaną dzieciom w wieku 3-7 lat. Produkt ten jest dostępny w kilku wariantach smakowych: pomarańczowym, cytrynowym, malinowym, truskawkowym, bananowym i brzoskwiniowym. Jak sama nazwa wskazuje, jego głównym składnikiem jest ksylitol – cukier pochodzenia naturalnego, który pobudza produkcję śliny, zmniejszając przy tym ilość odkładanej płytki nazębnej. Jego antybakteryjne działanie pozwala przeciwdziałać próchnicy. Ksylitol remineralizuje (wzmacnia) szkliwo, ułatwia też przyswajanie wapna przez młode zęby, czyniąc je mocniejszymi.

 

W celu uzyskania swojego smaku, pasta Azeta wykorzystuje naturalny sorbitol, występujący w owocach. Znajdziemy tu też sok aloesowy, który idealnie radzi sobie z aftami, podrażnieniami oraz stanami zapalnymi. W składzie preparatu Azeta próżno jest szukać fluoru, parabenów oraz SLS.

 

Zaletą pasty Azeta jest też tubka typu airless, którą wyposażono w pompkę, ułatwiającą dziecku wyciskanie pasty. Dzięki temu, do jej środka nie dostanie się powietrze ani bakterie, zaś szczotkowanie będzie przebiegać czysto i szybko. Pasta jest delikatna, ze wszystkimi koniecznymi certyfikatami bezpieczeństwa i jakości.

A co z przyszłymi mamami i ich zębami?

Ciąża jest okresem, który naprawdę wystawia nasze zęby na ciężką próbę. Chociaż zawarte w nich wapno nie jest pobierane przez rozwijający się płód, tak pozostałe czynniki związane z okresem ciążowym sprzyjają niszczeniu się szkliwa oraz chorobom dziąseł i przyzębia. Dlatego też pierwszym krokiem powinno być pójście do dentysty jeszcze zanim postanowimy zajść w ciążę – aż 18% porodów wcześniaków oraz dzieci z niedoborem wagi bierze się właśnie z powodu chorób przyzębia i tym podobnych dolegliwości. Zęby wolne od kamienia i próchnicy to pierwszy krok do zdrowia dziecka po urodzeniu. Oraz samego zachowania przez nie zadowalającego stanu, oczywiście.

 

Nie pomagają też hormony. Zmiany zachodzące w organizmie sprzyjają ciążowemu zapaleniu dziąseł, które objawia się w 2-8 miesiącu ciąży, dotykając niemal połowy przyszłych matek. Zależnie od indywidualnego przypadku, zapalenie to dotyka całości dziąseł, lub tylko pojedynczych miejsc. Stan zapalny znika po kilku tygodniach od momentu porodu, lecz do tego czasu jesteśmy skazane na opuchnięcie i ból dziąseł. Dziąsła mają też tendencję do ogólnego krwawienia podczas ciąży. Nie powinno się jednak rezygnować z ich szczotkowania, ponieważ pogorszymy znacznie sprawę. A jeśli czujemy, że musimy iść do dentysty, nie ma sensu z tym czekać. Współczesna medycyna pozwala już na leczenie także matek w ciąży, chociaż pewne procedury nie będą możliwe do wykonania.

 

Kolejną próbą ognia są częste wymioty. Ze względu na kwas żołądkowy osadzający się na zębach i osłabiający szkliwo, nietrudno jest o jego erozję. Zamiast szczotkować osłabione zęby, powinniśmy po prostu skorzystać z płynu do płukania ust, co pozwoli nam uniknąć trwałego uszkodzenia szkliwa. A skoro przy układzie trawiennym jesteśmy, ciąża sprzyja obżarstwu i sięganiu po słodkości oraz fast-foody. Nie jest to z pewnością zdrowe dla matek, które powinny jednak próbować zwalczyć w sobie łaknienie słodyczy i sięgać po owoce. Nie powinniśmy też zapominać o regularnym szczotkowaniu zębów, z wykorzystaniem nici dentystycznej oraz płynu do płukania.

Organiczna pasta do zębów dla kobiet w ciąży Azeta Bio

Ta kosztująca 30 złotych pasta Azeta została opracowana przez ekspertów z laboratoriów Azeta Bio tak, aby móc dostarczyć zębom przyszłej mamy ochrony, jakiej potrzebują. Nie zawiera fluoru, SLS ani innych substancji sztucznych, stawiając na stuprocentowo naturalny skład, w 95% organicznego pochodzenia. Jej najważniejszymi składnikami są sorbitol (zapewnia paście nawilżenie oraz właściwą konsystencję), sok aloesowy (działa przeciwzapalnie, koi podrażnienia, zwalcza afty) oraz ksylitol. To właśnie ten ostatni składnik stoi za skutecznością tego preparatu Azeta.

 

Ksylitol ma mało kalorii (o 40% mniej, niż zwykły cukier) oraz niski indeks glikemiczny (IG:7). Dzięki pobudzeniu pracy ślinianek, naszemu organizmowi łatwiej jest poradzić sobie z wypłukaniem bakterii oraz walką z suchością jamy ustnej. Ksylitol reguluje ilość pH w ustach, wzmacnia szkliwo i ułatwia przyswajanie wapnia przez organizm. A ponieważ hamuje on też kwasy, nasze zęby będą też chronione podczas nagłego ataku wymiotów.

 

Podobnie jak pasta dla dzieci Azeta, także i wariant dla mam posiada opakowanie typu airless, wyposażone w wygodną pompkę do wyciskania pasty.

 

Kompleksowa ochrona Azeta, której szukamy!

Produkty Azeta Bio to nie tylko organiczne kosmetyki, przeznaczone dla skóry. Kunszt firmy Azeta jest też widoczny także w przypadku produkowanych przez nią past do zębów. I chociaż nie możemy polecić ich każdemu ze względu na wąską grupę docelową, to i tak bardzo zadowala fakt, że powstały pasty, gwarantujące ochronę zębów nie tylko młodych, ale tez wystawionych na ciężką próbę, jaką jest przetrwanie okresu ciąży. Jeśli dodatkowo stawiamy na składniki organiczne, produkty tej firmy z pewnością przypadną nam do gustu ze względu na swój w pełni naturalny skład.

Od 5 lat jestem mamą. Kiedy szukałam informacji o tym, jak odpowiednio dbać o jamę ustną mojego synka, nie mogłam znaleźć wiarygodnych źródeł w Internecie. Z tego powodu zaczęłam przeglądać literaturę. Od tego czasu w Internecie zaczęło pojawiać się wiele informacji. Nie wszystkie jednak są zgodne z prawdą. Moim celem jest podawać wiarygodne informacje wszystkim rodzicom, którym zależy na tym, by odpowiednio dbać o zdrowie jamy ustnej swoich pociech.

Sending
Ocena czytelników
5 (1 vote)

2 komentarze

  1. Blanka 2 października 2018
  2. Emila 17 października 2018

Dodaj komentarz